tej nocy przepraszałem.
tej nocy po raz ostatni
poczuliśmy
jak
bardzo
nam
siebie brakuje.
ten
smak,
ta wzniosłość,
ten upragniony spokój.
tej nocy wyzbyłem się złości
do tego
którym gardziłem.
Teraz odczuwam ulgę,
cholerną, pierdoloną ulgę.
boże, jeśli w piekle jest jak w mojej głowie...
boże ... jak jesteś okrutny...
boże ... jak jesteś okrutny...
niedawno
poczułem
nadzieję.
odwiedziła mnie,
głupia,
naiwna,
przeklęta...
a
ja -
ja jej drzwi otworzyłem.
z
uśmiechem
na twarzy,
radością
tam
gdzie wszystko się zaczyna...
a dzisiaj serca na obiad,
samotne, gorzkie i ludzkie.
ten stan nakręca,
tak łatwo jest się mu poddać,
zrezygnować z radości,
pogrążyć się bez końca.
upodlić radość,
zgwałcić miłość,
zadusić nadzieję...
...dziwna to kraina
pozbawiona słońca.
tak łatwo jest się mu poddać,
zrezygnować z radości,
pogrążyć się bez końca.
upodlić radość,
zgwałcić miłość,
zadusić nadzieję...
...dziwna to kraina
pozbawiona słońca.
szukam ciszy,
a w głowie chaos
to
ten
dziwny spokój,
który
budzi mnie...
...
w
nocy
płaczę.
a w głowie chaos
to
ten
dziwny spokój,
który
budzi mnie...
...
w
nocy
płaczę.
w mojej pustelni niepokój burzą motyle.
piękne mój dom obsiadły
w pokoju wędrują by cieszyć
oczy zapłakane,
wciąż wierne.
potem odchodzą
jak wody porodowe
i nic,
nikt
się
już
nie
narodzi
prócz
bólu
samego w sobie.
z ludźmi spotykam się
by upijać marzenia.
dlatego dłonie się trzęsą,
głowa boli i
kac morderca
dziwnie łagodny.
gałęzie dziwnie kruche,
żyletki dziwnie tępe,
i życie dziwnie nie-trwałe.
nawet "pie...olę" dziwnie.
...dziwne te słowa,
tak
niepotrzebne
płytkie myślenie.
by upijać marzenia.
dlatego dłonie się trzęsą,
głowa boli i
kac morderca
dziwnie łagodny.
gałęzie dziwnie kruche,
żyletki dziwnie tępe,
i życie dziwnie nie-trwałe.
nawet "pie...olę" dziwnie.
...dziwne te słowa,
tak
niepotrzebne
płytkie myślenie.
zgubiłem w swojej głowie rozsądek.
próżny ze mnie gość,
naiwniak,
psychiczny dysydent,
marzyciel upadły,
zboczeniec psychiczny,
szczerbaty filozof,
zbytdobryczłowiek:
głuchy,
niemy,
oślepły,
kaleki,
wściekły.
tyle pozostało,
tyle odkryłem.
depresja, która przynosi rozwiązanie,
depresja będąca muzą chwil ostatnich.
na drugie giaur mi mów -
niewierny rozsądkowi.
złudzenia to moja brzytwa.
krew na stole,
pasek na klamce,
tabletki w szufladzie,
tylko dom zbyt niski by skoczyć - za krótko -
za mało czasu na wnioski.
próżny ze mnie gość,
naiwniak,
psychiczny dysydent,
marzyciel upadły,
zboczeniec psychiczny,
szczerbaty filozof,
zbytdobryczłowiek:
głuchy,
niemy,
oślepły,
kaleki,
wściekły.
tyle pozostało,
tyle odkryłem.
depresja, która przynosi rozwiązanie,
depresja będąca muzą chwil ostatnich.
na drugie giaur mi mów -
niewierny rozsądkowi.
złudzenia to moja brzytwa.
krew na stole,
pasek na klamce,
tabletki w szufladzie,
tylko dom zbyt niski by skoczyć - za krótko -
za mało czasu na wnioski.
umowa podpisana z samym sobą,
kontrakt na dobór odpowiednich uczuć,
jakże prosto, nieświadomie je złamać.
cudownie jest powrócić do piekła,
gdy niebo nie oferuje nic oprócz złudzeń
tam bóg jest samotny,
aniołowie upadli,
powietrze zbyt czyste,
i szczęście zbyt oczywiste.
Tutaj piekło, kraina dla ludzi.
jaczłowiek – janieanioł-japopełniambłąd-jabluźnierca.
starzec któremu bóg, mówią,
nawet całkiem ładnie,
coś nie za bardzo trzyma się scenariuszu wypadków.
moje życie,
zresztą jak każdego
dziwne się wydaje.
nie planowane miejsca,
ludzie i zdarzenia.
starość a może skleroza,
wypadek przy pracy?
nawet całkiem ładnie,
coś nie za bardzo trzyma się scenariuszu wypadków.
moje życie,
zresztą jak każdego
dziwne się wydaje.
nie planowane miejsca,
ludzie i zdarzenia.
starość a może skleroza,
wypadek przy pracy?
dziwne są me myśli,
dziwne słowa...
wyprzedziły czas,
a mimo wszystko trudno mi je pokochać...
choćby zaakceptować...
dowód rzeczowy...
zwłoki nie ukryte - nieodnalezione.
zawiodłem?
pogotowie nie na sygnale odjechało,
policja – bez protokołu,
i ja bez sensu tkwię.
już spokój,
a mimo wszystko ogień w środku,
rozpacz,
złudzenie.
zwłoki nie ukryte - nieodnalezione.
zawiodłem?
pogotowie nie na sygnale odjechało,
policja – bez protokołu,
i ja bez sensu tkwię.
już spokój,
a mimo wszystko ogień w środku,
rozpacz,
złudzenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz