większość tych słów powstała kilka lat temu, kiedy to przeżywałem pewien pierwszy upadek. po czasie pojawiły się kolejne, zarówno słowa, jak i kolejne upadki. co jakiś czas wrzucam kolejne teksty, zarówno teksty zespołu jak i inne, różne, czasem ciężkie, czasem mniej.

słowa te pozwalają zrozumieć, zapomnieć, ale też pamiętać.
słowa mogą coś zmienić, ale też nie muszą zmienić niczego.

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

chciałbym...list

Chciałbym...
Chciałbym cię porwać,
Rozkoszować się samotnością we dwoje.
Wtulać, pieścić zmysły.
Czuć szept, każdy oddech słyszeć.
Dotykać opuszkami palców spełnionych nadziei,
Zanurzać się, tonąć w tobie,
bez końca podróżować w kosmosie.
Rankiem widzieć jak otwierasz oczy,
W nocy razem zamykać je z tobą.
Wtapiać w ciało, łączyć się w przestworzach,
Pocić.
Czuć ciepło na karku, który łatwo skręcić.
Zanurzać się w szyi, móc pieścić twe uda.
Potem lekko wyżej, unieść się,
Wibrować,
zamknąć oczy, wyłączyć rozsądek.
umierać.

Ostatnim oddechem, pocałunkiem, dotykiem
Żegnać się ze światem,
By powrócić, narodzić na nowo,
Dostrzec piękno w sobie,
W ludziach, we wszechświecie.
Walczyć już nie walcząc,
Nie uciekać znajdując.
Patrzeć widzieć
Mówić i
Rozumieć.
Dom malować w kolorach
Twoich oczu, mych marzeń.
Kamienie zamiast kryształów układać na półkach.
Suche liście, gałęzie i kwiaty.
Obrazy na ścianie zawieszać, pragnienia.
Zapalać kadzidełko,
Tysiącem lampionów,
mały wszechświat rozświetlać zamknięty dla dwojga,
Otwierać dla przyjaciół drzwi już nie skrzypiące.
Pić herbatę,
Zbierać liście mięty.
Termos, szalik, ciepłe rękawiczki.
Na ponowną podróż wychodzić o świcie,
Wracać w nocy, być słodko zmęczonym.
Głaskać kota czarnego, burego.
Być samotnym,
w pięknie samotności móc zrozumieć siebie,
Potem móc powrócić.
Powiedzieć dwa słowa.
Być bezpiecznym, nieuzależnionym.
Móc być dumnym,
Czuć istotę bytu,
Zrozumieć człowieka drzemiącego w środku.
Akceptować, nie ranić, iść na kompromisy.
Nadal jednak nie wyrzekać się marzeń.

Wierzyć w cnoty człowiecze,
Które ten co na górze, spisał,
Dobrze pisał choć go sfałszowano,
A on milczy, tylko wyczekując.
Mieć za brata Buddę, Mahometa, Jezusa.
Ich zrozumieć, pogodzić ze sobą.
Nie rozróżniać już kolorów skóry,
Kobiet sypiających razem, mężczyzn.

Czuć się dobrze.

Z tobą móc przenosić góry,
pływać w morzach,
Podróżować po polach,
łąkach pełnych kwiatów.

Obserwować wschody i zachody, pełnie.
W milczeniu patrzeć na gwiaździste niebo,
Tak jak kiedyś.

Widzieć jak malujesz,
Obserwować twe ruchy.
Obrazy powstałe tam w środku.

Nie oceniać, czasem nie rozumieć.
Nie doszukiwać we wszystkim sensu, celu.
Pozostawić sobie odrobinę dystansu,
By móc kochać, móc wrócić...

Widzieć kolor twych oczu,
Na nich radość tak rozpromienioną.
Słyszeć twój śmiech, radość twą odczuwać.
Akceptować smutek się nie dopytując.
Móc ci pomóc czasem nic nie robiąc,
Robiąc wiele też pomagać tobie.

Pojąć całą twą istotę w sobie.
Dać nam szansę.

Wieczorem snuć plany,
zwiedzać bez biletu krainę swych marzeń.
Uwierzyć, że czas pozwoli spełnić
Te najgłębsze, czasem zapomniane.

Nie uciekać w rozpacz, smutek, przygnębienie,
Że tak długo nie ma ich w bujanym fotelu,
Znalezionym w nocy gdzieś na skraju miasta.
Wyplatać wiklinę, lepić garnki z gliny,
Malować witraże, nowy kolaż tworzyć.
Żyć, czuć pełnię życia.

Nie odchodzić, nie uciekać, nie poddawać.

Wciąż wierzyć i walczyć z pustką w naszych sercach.
Dzięki sobie, dla siebie móc poznawać życie.
Jego owoc jakże czasem gorzki w samotności.
Potrafić zrozumieć drugiego człowieka.
Z nim nie walczyć, nie walczyć ze sobą.

Chciałbym milczeć gdy będę potrafił,
Odejść gdy się już tego nauczę.
Teraz wybacz, jeszcze nie odejdę,
Bo wciąż jesteś, chyba będziesz zawsze.

Już nie żebrać.

Tylko czasem przekraczam granice
I naruszam to co być powinno.
Ale to tak silne w środku siedzi
I jest ciepło gdy ty jesteś obok,
I nieziemsko gdy nasz pocałunek
Nas wyłącza.
Zamykając oczy
Chcemy być zbyt blisko.

Tak jak dawniej,

Tylko strach w nas siedzi,
Przed kolejną porażką,
A może zwycięstwem.
W pętli uczuć, pragnień,
Zwątpienia, miłości,
Uciekamy od siebie będąc coraz bliżej.

Nie znajdując odpowiedzi,
Nie szukając wyjścia,
Być może znajdziemy gdy czas dobry nadejdzie.

Nic nie obiecując, nie żądając
oboje pragniemy bliskości.
Tęsknimy do siebie,
Do tych chwil gdy wtedy, byliśmy szczęśliwi,
I wolni, bezpieczni, w sobie zakochani.

Oddać się instynktom,
Swojej intuicji,
Naiwności nadziei
Bardzo silnej w środku.

Nic nie robić.

Kochać nie będąc ze sobą łatwo,
Trudniej jest być ze sobą i nie kochać.
A tego nie chcemy.

Znasz więc mnie,
Me tajemnice, ukryte pragnienia,
Me bolączki, frustracje, depresje,
Znasz mnie jak nikt inny,
Jesteś Przyjaciółką,
Którą kocham i tą przyjaźń niszczę.

Nie odchodzę, bo zbyt łatwo odejść,
Poddać się, i widzieć siebie upodlonym,
Zdradzonym, wciąż okłamywanym.
w głowie chaos myśli, marzeń,
Dziwny obraz, który jesteś w stanie obić w nowe ramy,
Możesz acz nie musisz,
Jeśli tego nie chcesz, nie czujesz potrzeby.
Może nie ten obraz,
To nie te kolory.
Tylko ty znasz odpowiedź na barwy w swym środku.
Ja nie czekam, nie odchodzę.
Bo gdy czas nadejdzie,
Wtedy powiem tak jak obiecałem.
Stracę wszystko, stracę bardzo wiele,
A te słowa nic nie będą znaczyć.
Chociaż będą, zawsze będą w środku
Te marzenia, które znasz tak dobrze,
jak mnie, ja sam tak siebie nie znam..

Ja ...przetrwam
I ty przetrwasz,
Zwyciężymy,
Razem,
Czy każdy z osobna,
Przyrzekliśmy
Nie uciekać od pragnień,
Tego co istotne,
Oboje,
Zasługujemy na miłość.
Jak dwa anioły, motyle,
dwoje ludzi,
robale...
na nic - teraz
jest wszystko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz